piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział 7

Zacznę od tego, że przepraszam za długa nieobecność, ale internet mi wysiadł:(
Przechodzę do posta:

Perspektywa Harry'ego:

Co ten Ed chrzani? Ja zakochany w Klarizie? Phii... Kocham Louisa i tylko on się liczy. Rozmyślałem i doszedłem do domu. Miałem zamiar się wyluzować, posłuchać Lany Del Rey i pomyśleć o tym wszystkim. Włączyłem swoje stereo, Lou gdzieś poszedł. Cieszyłem się, bo wolałem zostać sam ze sobą. Wsunąłem płytę do czytnika i... zamarłem. Nie było tam piosenki ,,Ride''. To była jakaś inna płyta, bez kilku piosenek. Nie wiedziałem co kupiłem źle, więc udałem się do eksperta ds. Lany Del Rey, czyli Klarizy. Byłem pod jej domem i uświadomiłem sobie, że nie wiem co mam jej powiedzieć: ,,Hej. Kupiłem sobie płytę, ale jakąś inną. Pokaż jaką ty masz.'' - nie, no to jest okropne. Może się obrazić! Dobra zadzwoniłem do drzwi. Otworzyła mi uczesana w koka i ubrana w śliczną, fioletową sukienke. Wyglądała jak królowa!
- Cześć Harry. Coś się stało? - zapytała i uśmiechnęła się delikatnie.
- Bo, tego... płyta... - wydukałem jak idiota.
- Co? Chcesz pożyczyć? - zapytała z rozbawioną miną.
- Nie mam swoją, ale złą.
- Złą? Jak to?
- Nie ma ,,Ride'' na niej. - wyjaśniłem.
- Musisz kupić: ,,Born To Die: The Paradise Edition''
- Ok. Dzięki.
- Tylko tyle chciałeś? - zapytała.
- Tak. - prawie odchodziłem, gdy pomyślałem: ,,Harry, idioto! To jest szansa, pocałuj ją!''. Zawróciłem, objąłem w dłonie jej twarz i po prostu pocałowałem. Myślałem, że się ucieszy, ale odepchnęła mnie.
- Harry zastnów się co robisz. - ostro powiedziała i zrobiła poważną minę.
- Chcę tego. Naprawdę. Cały czas myślę o tobie, po prostu Cię kocham. Zrozum to!
- Rozumiem Cię, bo też coś do Ciebie czuję, ale nie mozesz oszukiwać Louisa. Proszę Cię nie przychódz więcej do mnie, utrzymujmy tylko zawodowe stosunki. To dla naszego dobra.
- Kłamiesz. - zarzuciłem - Skoro mnie kochasz to pozwól mi być z tobą.
- A Louis? Zastanów się co mówisz.- powiedziała z zaciętym wyrazem twarzy, tak bardzo mi się podobała.
- Zostawię go, dla Ciebie- palnąłem bez namysłu.
- Nie. Harry musimy z siebie zrezygnować, wiesz, że przez to może rozsypać się twój zespól. Zastanów się chłopcze. - powiedziała i zamknęła mi drzwi przed nosem, zostawiając samego, spłakanego na schodach. Usiadłem pod jej domem i czekałem, nie wiem na co, ale czekałem.

1 komentarz:

  1. Robisz tak jak z rozdziałem 6?? Jak tak to masz już jednego komka. Życzę powodzenia, Ola w zbieraniu czytelników. Można powiedzieć, że ja już jestem tak jakby stałą czytelniczką. Czekam na 8 rozdział. Pozdrowionka :***
    Wika

    OdpowiedzUsuń