Gdy wstałem Harry jeszcze spał. Ubrałem się w turkusowe rurki i szary sweter. Poszedłem do kuchni zrobić sobie śniadanie i zobaczyłem kartkę z jakimiś bazgrołami. To był fragment tej ich piosenki! Długo nie myśląc wyrzuciłem to. Po co mi jakieś śmieci? Zrobiłem sobie płatki i siedziałem spokojnie jedząc, ale przyszedł Harry.
- Cześć Louis.- rzucił na powitanie. Zawsze dawał mi całusa, a teraz?
- Hej Harry. Chyba musimy porozmawiać. -powiedziałem i poczułem jak rumienieć oblewa moje policzki.
- Też tak sądze. Słuchaj chodzi o tą piosenkę i Liama.- tłumaczył się, ale ja nie dałem mu dokończyć.
- Wiem, ze to jest piosenka twoja i Klarizy. Wczoraj zrobiłem coś okropnego. Wybaczysz mi?
- Co zrobiłeś? - zapytał Harry ze zdziwieniem.
- Przeczytałem twoje smsy i napisałem jej, żeby się od Ciebie odczepiła. Wybacz mi Harry. Nie chciałem.
- Louis...- westchnął. Złapał się jedną ręką za czoło i pokiwał głową.
- Naprawdę przepraszam. - powiedziałem i pocałowałem go w czoło.
- I jak tu na Ciebie się gniewać? - zapytał mnie Misio i mocno przytulił.
Perspektywa Harry'ego:
Poszedłem do sklepu z płytami. Musiałem kupić ,,Born to die''. Ku miłemu zaskoczeniu spotkałem tam Eda, mojego dobrego kumpla.
- Siema Ed.- rzuciłem i podałem mu ręke.
- Hej Harry- powiedział i popatrzył na moją płytę.
- Co tam?
- Lubisz ją? Nigdy nie mówiłeś.
- Wczoraj polubiłem. Kocham piosenkę ,,Ride'' .
- A Louis? - zapytał Ed ze słabo ukrywaną ciekawością.
- On nie lubi Lany Del Rey.
- Wiem. Ja się pytam jak się wam układa? - Ed wiedział o Larrym jako pierwszy.
- Dobrze. Chyba...- odparłem ze wstydem.
- Chodź na kawę do takiej fajnej cukierni i wszystko mi tam opowiesz.
- Zgoda. Tylko zapłacę za płytę.
Podeszłem do kasy i zapłaciłem, a sprzedawczyni popatrzyła się dziwnie i powiedziała:
- Rzadko chłopak kupuje płytę Lany. Dla dziewczyny?
- Nie. Lubię jej piosenki.
- Okej. No to będzie 12 funtów*.- zapłaciłem i wyszedłem z Edem.
Kawiarnia była przytulna i wyglądała tak:
- No to opowiadaj co wam się nie układa?
- Chodzi o Klarizę. Wiesz, że ma udawać moją dziewczyne, a Louis jest cholernie zazdrosny i niemiły dla niej.
- No wiesz, w takiej sytuacji na pewno nie będzie jej się rzucał na szyję.
- Nazwał ją wywłoką. - powiedziałem.
- Uuu, chyba trochę przegiął.
- Chyba? Ed to jest wspaniała kobieta! Jak można nazwać ją wywłoką? -krzyczałem bez opamiętania- jest cudowna, inna niż wszystkie. Powinien jej dziękować, że się zgodziła. To jest najwspanialsza osoba jaką znam, oprócz Lou i Ciebie oczywiście - uśmiechnąłem się porozumiewawczo.
- Hazza ty sie zakochałeś! - krzyknął Ed i klasną w dłonie.
- No co ty? Ja ją poprostu lubię.
- Jasne. Mnie takiego kitu nie wciśniesz Hazz. - powiedział Ed.
- To kłamstwo! Martwię się co zrobić z Louisem, żeby mu pokazać, że ona jest mi obojętna.
- Wiesz ja już musze spadać, ale dam Ci jedną radę; zanim będziesz udowadniał coś komuś, udowodnij to sobie.
.....................................................................................................................................................................
I jak się podoba? Następny rozdział od 2 komentarzy !




