poniedziałek, 9 września 2013

Żegnam !

Przepraszam was, ale rezygnuję z tego bloga. Powodem jest to, że nie lubię już 1D. Przykro mi. Zapraszam jednak na mojego nowego bloga -

otojestida.blogspot.com.


Jak mawiają - Coś kończy się, żeby coś mogło trwać. To chyba cytat z jakiejś piosenki. Nie wiem :)


Dziękuję wam wszystkim za komentarze i odwiedziny :)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 8

Perspektywa Klarizy:

Jak ja chciałam go pocałować! Myślałam, że to zrobię, ale uświadomiłam sobie, że nie mogę. I po cholerę? Płakałam jak dziecko któremu odbierze się ukochaną zabawkę, nawet muzyka Lany mnie nie pocieszała. Czułam się przybita. Zastanawiałam się po co się zgodziłam udawać jego dziewczynę? Chyba do przewidzenia było, że to się skończy tak lub podobnie?  Głupia byłam i tyle. Nawet nie chodzi o mnie, bo ja to jakoś przeboleję, ale Harry musi wybrać między mną, a Louisem i zespołem. Wiadomo, że Louis może się obrazić i w One Direction będzie panowała napięta atmosfera. Może po prostu lepiej jeśli usunę mu się z drogi i nie będzie miał wyboru...

Dwa dni później.

Perspektywa Harry'ego:

Klariza nie odzywała się od dwóch dni. Ale wcale jej się nie dziwię. Dzwoniłem, ale odrzucała, a dzisiaj pojawia się sygnał i nie odbiera. Postanowiłem do niej iść. Ku mojemu zaskoczeniu drzwi były otwarte.
- Hej, jest tu ktoś? - krzyknąłem, ale w odpowiedzi dostałem tylko echo.
- Klariza? - nie poddawałem się. Obeszłem uważnie salon i nic. Pustki. Otworzyłem drzwi do sypialni i zastałem tam najokropniejszy widok jaki widziałem w całym swoim życiu - Klariza leżała na łóżku blada jak ściana, a obok były rózne opakowania po tabletkach i wódka. Bez wachania zadzwoniłem po karetkę. Powiedziałem o co chodzi, a oni zadeklarowali, że przyjadą jak najszybciej się da. Wziąłem ja w ramiona, była chłodna. Przytuliłem do piersi i krzyczałem:
- Nie rób tego. Nie możesz. Błagam, dla mnie. Kocham Cię, rozumiesz? Prosze nie odchodź. Klariza obudź się.- szarpałem ją z całej siły, ale wiedziałem, że to nic nie da. Pogotowie przyjechało. Zabrali ją, a ja pojechałem za nimi. W szpitalu usiadłem na niebieskim plastikowym krześle i czekałem. Tak jak wtedy na schodach. Czekałem. Nie wiem ile to trwału, może godzinę, może dwie, a może kilka minut?  Podszedł do mnie lekarz i rzekł:
- Zrobilismy co w naszej mocy, ale jest bardzo kiepsko. Ta doba będzie decydująca. - wkurzyłem się i bez opanowania rzuciłem się na niego, krzycząć przy tym:
- Gówno zrobiliście. Ona ma żyć, do cholery, ona musi życ. Masz być lekarzem i ja uratować. - doktor zaczął krzyczeć po ochronę. Przyszli i odciągali mnie siłą. Po kilku sekundach odzyskałem opanowanie i przeprosiłem za swoje zachowanie, rozpłakałem się.
- Dała dla Pana to. - podał mi małą kartkę. Rozwinąłem, a tam było napisane:

,,Do you know what's worth fighting for?
When it's not worth dying for?
Does it take your breath away?
And you feel yourself suffocating?
Does the pain weigh out the pride?
And you look for place to hide?
Did someone break your heart inside?
You're in ruins...

One, 21 guns
Lay down your arms
Give up the fight
One, 21 guns
Throw up your arms into the sky
 You and I'' *



Następny rozdział od 3 komentarzy/

* Fragment utworu ,,21 Guns'' zespołu Green Day

piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział 7

Zacznę od tego, że przepraszam za długa nieobecność, ale internet mi wysiadł:(
Przechodzę do posta:

Perspektywa Harry'ego:

Co ten Ed chrzani? Ja zakochany w Klarizie? Phii... Kocham Louisa i tylko on się liczy. Rozmyślałem i doszedłem do domu. Miałem zamiar się wyluzować, posłuchać Lany Del Rey i pomyśleć o tym wszystkim. Włączyłem swoje stereo, Lou gdzieś poszedł. Cieszyłem się, bo wolałem zostać sam ze sobą. Wsunąłem płytę do czytnika i... zamarłem. Nie było tam piosenki ,,Ride''. To była jakaś inna płyta, bez kilku piosenek. Nie wiedziałem co kupiłem źle, więc udałem się do eksperta ds. Lany Del Rey, czyli Klarizy. Byłem pod jej domem i uświadomiłem sobie, że nie wiem co mam jej powiedzieć: ,,Hej. Kupiłem sobie płytę, ale jakąś inną. Pokaż jaką ty masz.'' - nie, no to jest okropne. Może się obrazić! Dobra zadzwoniłem do drzwi. Otworzyła mi uczesana w koka i ubrana w śliczną, fioletową sukienke. Wyglądała jak królowa!
- Cześć Harry. Coś się stało? - zapytała i uśmiechnęła się delikatnie.
- Bo, tego... płyta... - wydukałem jak idiota.
- Co? Chcesz pożyczyć? - zapytała z rozbawioną miną.
- Nie mam swoją, ale złą.
- Złą? Jak to?
- Nie ma ,,Ride'' na niej. - wyjaśniłem.
- Musisz kupić: ,,Born To Die: The Paradise Edition''
- Ok. Dzięki.
- Tylko tyle chciałeś? - zapytała.
- Tak. - prawie odchodziłem, gdy pomyślałem: ,,Harry, idioto! To jest szansa, pocałuj ją!''. Zawróciłem, objąłem w dłonie jej twarz i po prostu pocałowałem. Myślałem, że się ucieszy, ale odepchnęła mnie.
- Harry zastnów się co robisz. - ostro powiedziała i zrobiła poważną minę.
- Chcę tego. Naprawdę. Cały czas myślę o tobie, po prostu Cię kocham. Zrozum to!
- Rozumiem Cię, bo też coś do Ciebie czuję, ale nie mozesz oszukiwać Louisa. Proszę Cię nie przychódz więcej do mnie, utrzymujmy tylko zawodowe stosunki. To dla naszego dobra.
- Kłamiesz. - zarzuciłem - Skoro mnie kochasz to pozwól mi być z tobą.
- A Louis? Zastanów się co mówisz.- powiedziała z zaciętym wyrazem twarzy, tak bardzo mi się podobała.
- Zostawię go, dla Ciebie- palnąłem bez namysłu.
- Nie. Harry musimy z siebie zrezygnować, wiesz, że przez to może rozsypać się twój zespól. Zastanów się chłopcze. - powiedziała i zamknęła mi drzwi przed nosem, zostawiając samego, spłakanego na schodach. Usiadłem pod jej domem i czekałem, nie wiem na co, ale czekałem.

piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 6

Perspektywa Louisa:

Gdy wstałem Harry jeszcze spał. Ubrałem się w turkusowe rurki i szary sweter. Poszedłem do kuchni zrobić sobie śniadanie i zobaczyłem kartkę z jakimiś bazgrołami. To był fragment tej ich piosenki! Długo nie myśląc wyrzuciłem to. Po co mi jakieś śmieci? Zrobiłem sobie płatki i siedziałem spokojnie jedząc, ale przyszedł Harry.
- Cześć Louis.- rzucił na powitanie. Zawsze dawał mi całusa, a teraz?
- Hej Harry. Chyba musimy porozmawiać. -powiedziałem i poczułem jak rumienieć oblewa moje policzki.
- Też tak sądze. Słuchaj chodzi o tą piosenkę i Liama.- tłumaczył się, ale ja nie dałem mu dokończyć.
- Wiem, ze to jest piosenka twoja i Klarizy. Wczoraj zrobiłem coś okropnego. Wybaczysz mi?
- Co zrobiłeś? - zapytał Harry ze zdziwieniem.
- Przeczytałem twoje smsy i napisałem jej, żeby się od Ciebie odczepiła. Wybacz mi Harry. Nie chciałem.
- Louis...- westchnął. Złapał się jedną ręką za czoło i pokiwał głową.
- Naprawdę przepraszam. - powiedziałem i pocałowałem go w czoło.
- I jak tu na Ciebie się gniewać? - zapytał mnie Misio i mocno przytulił.

Perspektywa Harry'ego:

Poszedłem do sklepu z płytami. Musiałem kupić ,,Born to die''. Ku miłemu zaskoczeniu spotkałem tam Eda, mojego dobrego kumpla.
- Siema Ed.- rzuciłem i podałem mu ręke.
- Hej Harry- powiedział i popatrzył na moją płytę.
- Co tam?
- Lubisz ją? Nigdy nie mówiłeś.
- Wczoraj polubiłem. Kocham piosenkę ,,Ride'' .
- A Louis? - zapytał Ed ze słabo ukrywaną ciekawością.
- On nie lubi Lany Del Rey.
- Wiem. Ja się pytam jak się wam układa? - Ed wiedział o Larrym jako pierwszy.
- Dobrze. Chyba...- odparłem ze wstydem.
- Chodź na kawę do takiej fajnej cukierni i wszystko mi tam opowiesz.
- Zgoda. Tylko zapłacę za płytę.
Podeszłem do kasy i zapłaciłem, a sprzedawczyni popatrzyła się dziwnie i powiedziała:
- Rzadko chłopak kupuje płytę Lany. Dla dziewczyny?
- Nie. Lubię jej piosenki.
- Okej. No to będzie 12 funtów*.- zapłaciłem i wyszedłem z Edem.
Kawiarnia była przytulna i wyglądała tak:

Zajeliśmy pierwszy lepszy stolik i zamówiliśmy po kawie i ciastku.
- No to opowiadaj co wam się nie układa?
- Chodzi o Klarizę. Wiesz, że ma udawać moją dziewczyne, a Louis jest cholernie zazdrosny i niemiły dla niej.
- No wiesz, w takiej sytuacji na pewno nie będzie jej się rzucał na szyję.
- Nazwał ją wywłoką. - powiedziałem.
- Uuu, chyba trochę przegiął.
- Chyba? Ed to jest wspaniała kobieta! Jak można nazwać ją wywłoką? -krzyczałem bez opamiętania- jest cudowna, inna niż wszystkie. Powinien jej dziękować, że się zgodziła. To jest najwspanialsza osoba jaką znam, oprócz Lou i Ciebie oczywiście - uśmiechnąłem się porozumiewawczo.
- Hazza ty sie zakochałeś! - krzyknął Ed i klasną w dłonie.
- No co ty? Ja ją poprostu lubię.
- Jasne. Mnie takiego kitu nie wciśniesz Hazz. - powiedział Ed.
- To kłamstwo! Martwię się co zrobić z Louisem, żeby mu pokazać, że ona jest mi obojętna.
- Wiesz ja już musze spadać, ale dam Ci jedną radę; zanim będziesz udowadniał coś komuś, udowodnij to sobie.
.....................................................................................................................................................................

I jak się podoba? Następny rozdział od 2 komentarzy !

wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział 5

Perspektywa Harry'ego

W domu czekał na mnie Louis.
- Jak zwykle spóźniony -powiedział na powitanie.
- Przecież nie umawialiśmy się.
- Wiesz Harry to, że ciągle u niej siedzisz dobija mnie.-krzyknął Lou.
- Przestań. Od jakiegoś czasu jesteś strasznie zazdrosny. Mam tego dosć. - powiedziałem i usiadłem na kanapie. Chciałem włączyć telewizor, ale nie działał. Louis wyjaśnił, że popsuł się i jutro kupimy nowy. Postanowiłem posłuchać radia. Włączyłem je cicho, ale mój partner podgłośnił, chyba na złosć. Siedziałem i słuchałem muzyki. Lou był cicho, jak mysz. Znowu się obraził. Myślałem o tym wszystkim, o Klarizie, o dzisiejszym dniu i piosenkach Lany. Szkoda, że nie pożyczyłem tej płyty. Żałowałem, ale ku mojemu zdziwieniu w radiu puścili ,,Ride''. Cieszyłem się jak małe dziecko i włączyłem na cały regulator.
- A tobie co? -zapytał Lou.
- Kocham tą piosenkę. Muszę napisać do...-i w tej chwili ugryzłem się w język.-do Liama.
- Staliście się fanami Lany Del Rey?
- Tak... - odpowiedziałem. W rzeczywistości napisałem do Klarizy:
,,W radiu leci nasza piosenka'' .
 Byłem ciekaw co odpisze. Po kilku chwilach dostałem od niej sms'a:
,,O to fajnie. Właśnie słucham jej na płycie. Dziękuję za ten dzień. Był cudowny. Nie sposób się nudzić, z tobą.'' .
Gdy to przeczytałem, na mojej twarzy pojawił sie uśmiech. Odpisałem jej:
,,Z tobą też. Jesteś cudowną kobietą.''
Potem poszedłem się myć. Musiałem chwilę pobyć sam i ochłonąć.



Perspektywa Louisa

Gdy Harry poszedł się myć, zrobiłem coś podłego. Przejrzałem jego telefon. Tak jak myślałem. Pisał z Klarizą, a nie z Liamem. I co to ma znaczy? Nasz piosenka? Domyśliłem się, że codzi o ,,Ride''. Dlaczego ta piosenka? Harry nigdy nie wspominał, że lubi Del Rey. Może za mało o nim wiem? Trochę mnie poniosło i w chwili złości napisałem do niej:
,,Odczep się od Harry'ego! ''
Potem bardzo żałowałem, że to zrobiłem. Jestem zakochanym idiotą.

Perspektywa Harry'ego.

Louis nic się nie odzywał. Poszedł spać, bez słowa. W głębi duszy cieszyłem się, bo nie będe musiał mu się tłumaczyć. Usiadłem w salonie i rozmyślałem. Myślałem co zrobić z Klarizą. Dzisiaj było cudownie.  Mógłbym tak spędzać każdy dzień. Zaraz... Czy ja się, w niej zakochałem? Nie! Na pewno nie! Kocham Louisa i tylko on się liczy. Klariza to koleżanka, przyjaciółka. Jednak wbrew własnej woli myślałem o niej. Zastanawiałem się, jak to jest ją pocałować, jak to jest ją przytulić, położyć się obok niej. To jednak nie bło mi pisane. Wybrałem inną drogę. Muszę się pozbyć jej z mojej głowy. Myślałem długo co zrobić, ale moje rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi. Podniosłem swoje cztery litery z kanapy i poszedłem otworzyć. Nikogo tam nie było. Leżała jednak mała kartka z tym zdjęciem:

Odwróciłem ją. Było tam napisane pismem Klarizy:

,,I’m tired of feeling like I’m f-ck-n crazy
I’m tired of driving ’till I see stars in my eyes
I look up to hear myself saying,
 Baby, too much I strive, I just ride''


poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 4

Witam . To już drugi post w tym dniu . Lubię pisać , więc póki co dodaję po kilka dziennie . Zapraszam do czytania :) Postanowiłam dodawać zdjęcia dla urozmaicenia :)

Perspektywa Harry'ego :

Minął tydzień . Z Louisem wszystko dobrze , układa nam sie znakomicie . A Klariza ? Jest cudowna , gdybym był hetero to z pewnością byłaby idealną dziewczyną . Dogadujemy się świetnie , lubimy te same filmy , potrawy i zajęcia . Gazety aż huczą od plotek , jaką to jesteśmy idealną parą . I dobrze , trzeba zamydlić im oczy . Dzisiaj mamy próbę , a po próbie mam ,, randkę '' z Kalrizą . Cieszę się , chociaż dla Lou mówię , że wolałbym z nim spędzać czas . Zastanawia mnie tylko zachowanie Zayna , bo odkąd Klariza i ja ,, spotykamy się '' odsunął się ode mnie . Niall i Liam bardzo polubili moją ,, dziewczynę '' , tylko mój Misiek jest zazdrosny i chyba za nią nie przepada . Mam nadzieję , że to się zmieni .




Perspektywa Klarizy :


Harry to fajny facet . Szkoda , że jest gejem ...No cóż . Zawsze fajny facet jest albo zajęty , albo woli chłopców . Moja przyjaciółka Emily nic nie wie o Larrym, a szkoda , bo przynajmniej miałabym się komu wygadać , a tak ? Szkoda słów . Najgorsze jest to , że chyba zaczynam coś do niego czuć . Muszę wybić go sobie z głowy ! A to dobre : zakochana w geju ?! Phii ... To mi się jeszcze nie przytrafiło .

Perspektywa Harry'ego :


Właśnie mieliśmy próbę i śpiewaliśmy piosenkę ,, One Thing '' . Zawsze gdy ją śpiewam myślałem o Louisie, a dzisiaj pomyślałem o Klarizie . Wszystko mi pasowało ... Ona nie mogła wyjść z mojej głowy ... A jeszcze to zdjęcie które wstawiła na Facebooka dzień wcześniej ! Wyglądała rewelacyjnie :


Wreszcie skończyliśmy próbę i przyszła Klariza  ubrana w to :

- Hej Harry i spółka - przywitała się  .
- Hej Klariza - powiedziałem . Chłopaki też się z nia przywitali , a Niall pocałował ją w rękę .
Poszliśmy do kina na ,, Wielki Gatsby '' , bo to wybrała Klariza . Film bardzo mi się podobał , jej zresztą też , wyszliśmy z kina roześmiani . Nagle zaatakowała nas wielka plaga fanów :
- Harry , Klariza dajcie nam autografy - prosiły dziewczęta . 
- Zgoda - powiedzieliśmy i daliśmy im autografy . Potem poszedłem do Klarizy . 
- Napijesz się czegoś ? - zapytała . 
- Masz herbatę ? 
- Tak . To herbatę , tak ?
- Tak , poproszę . - siedziałem w dużym fotelu , stylizowanym na styl lat 50 . Zobaczyłem na przeciwko wielkie stereo , lubię muzykę , więc chciałem włączyć , ale tam było tyle przycisków ! Postanowiłem , że poczekam na Klarizę , bo nie chciałem popsuć . Po kilku minutach pojawiła się z kubkami herbaty 
- Proszę - powiedziała i podała mi mój napój . 
- Dzięki , zauważyłem , że masz stereo . Może włączymy ? - zapytałem .
- Zgoda , a nie będzie Ci przeszkadzała muzyka której słucham ?
- Zależy czego słuchasz . A czego słuchasz ?
- Uwielbiam Lane Del Rey . Ona jest niesamowita , zazdroszę jej talentu . A ty ją lubisz ? - i tu zaczął się kłopot , bo Lane kojarzyłem tylko z Summertime Sadness .
- Wiesz , znam tylko jedną jej piosenkę . 
- Oj , szkoda . Może chcesz ze mną przesłuchać ,, Born to Die '' ? 
- A wiesz , bardzo chętnie ! 
- Po kolei , czy wolisz wybrać jakąś piosenkę ?
- Po kolei ! Jak coś mi się nie spodoba to powiem .
- Ok , to włączam . - Klariza włączyła płytę . 
Lana okazał się być zupełnie w moim guście ! Te piosenki były przejmujące i piękne . Słuchaliśmy ich z Kalrizą , usiedliśmy z herbatą i byliśmy cicho . Skupiliśmy się na muzyce . Właśnie leciała piosenka ,, Ride '' gdy ona odezwała się :
- Wiesz też bym czasem tak chciała . 
- Jak ? Pojechać w drogę ? 
- Nie . Być taka dzika i szalona . Mieć wszystko gdzieś , ale ja tak nie umiem . Dobra , zresztą nieważne . Zapomnij . - odrzekła i cała poczerwieniała . 
- Dlaczego ? To mądre słowa . Każdy by chciał , ale tylko nieliczni sie odważą na coś szalonego . 
- Właśnie . - zamknęła oczy i zaczeła śpiewać razem z Laną . Śpiewała pięknie ! Nie sądziłem , że ktoś może tak cudownie śpiewać . Przyciszyłem płytę i słuchałem tylko jej . Po kilku sekundach zorientowała się , że śpiewa ,, solo '' i przestała . 
- Przepraszam , lubię pośpiewać , ale źle mi to wychodzi . - zaśmiała się .
- Wcale , że nie . Pięknie śpiewasz . Uwierz w siebie , jesteś piękną , mądrą dziewczyną . 
- Dzięki , że tak mówisz .
- Mówię prawdę . Muszę już iść . Obiecaj mi , że spotkamy się jutro ! - rozkazałem , a nie prosiłem . 
- Obiecuję . Zostały nam jeszcze cztery piosenki - puściła oczko . 
- Więc do jutra . Niech ,, Ride '' będzie naszą piosenką . Żegnaj - powiedziałem na wychodne i pocałowałem ją w czoło . Po prostu nie mogłem się powstrzymać . 

























niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 3

Perspektywa Harry'ego :

Przeszedłem do domu . Louis siedział z założonymi rękami .
- Hej , przepraszam , że się spóźniłem ... - mówiłem .
- Wolisz być z nią ! - zarzucił mi Lou .
- No co ty ?! Louis ! Wiesz , że kocham tylko Ciebie .
- To dlaczego tego nie okazujesz ?
- A dlaczego ty się tak czepiasz ?
- A ty byś się nie czepiał , gdybym chodził na randki z jakąś wywłoką ?
- Nie nazywaj jej tak ! - krzyknąłem .
- O nawet jej bronisz . Świetnie !
- Przestań Louis . Ona zasługuje na twój szacunek  ,bo jakby nie patrzeć to nam pomaga ! I gdyby nie ona to być może , nawet nie moglibyśmy być razem .
- Wiesz Harry , myślałem , że traktujesz ją jak powietrze , ale tobie na niej zależy . Znam Cię od dawna i wiem to ...
- Gadasz bzdury , lubię ją , ale to Ciebie kocham . - tłumaczyłem .
- Jasne ... - powiedział Louis i wyszedł trzaskając drzwiami .

Perspektywa Louisa :

Wyszłem z domu . Musiałem się przewietrzyć . Skierowałem kroki ku parkowi , ale po kilku minutach zmieniłem decyzję i poszedłem do lasu . Długo myślałem . Chyba przesadziłem , przeciez Harry zna ją tylko tdwa dni , w tak krótkim czasie nie można się w kimś zakochać . Szedłem przez las , drzewa wydawały się większe niż zwykle , sowy głośno chuczały i ogarnął mnie lęk . Tak bardzo chciałem przytulić się do mojego Loczka . Po co wszczynałem tę kłótnię ? Idiota ze mnie ! Poniosło mnie , muszę przeprosić Harry'ego . Zawróciłem z lasu i poszedłem w kierunku naszego gniazdka . Dochodziłem do płotu kiedy zobaczyłem JĄ ! Witała się z Harry'm i coś mu przyniosła . Nie wiem o czym gadali , ale nie weszła do środka . Harry zamknął drzwi , pomyślałem , że mam okazję i wyskoczyłem zza krzaków obok naszego domu i powiedziałem do Klarizy :
- Dobry wieczór
- Jezu , jak mnie wystraszyłeś - złapała się za serce i dyszała .
- Nie ma się czego bać . Co chciałaś ?
- Przyniosłam Harry'emu bluzę , bo u mnie zostawił .
- A jutro jej oddać nie mogłaś ?
- Mogłam . Coś jeszcze , bo się spieszę ?
- To na razie . - powiedziałem i uśmiechnąłem sie fałszywie . Głupia idiotka zabiera mi mojego Miśka !
Musiałem zapalić z nerwów . Gdy skończyłem szluga poszedłem do domu . Harry już spał . Obok łóżka szybko zrzuciłem spodnie i koszulkę i przytuliłem się do mojego Skarba .
- Lou , to ty ? - wymamrotał zaspany .
- Tak , tak śpij kochanie - powiedziałem i pocałowałem go w czoło .



Taki krótki . Wieczorem dodam coś jeszcze ;)